2009-10-19
Aparat fotograficzny to magiczne narzędzie, które pozwala uchwycić i ocalić od zapomnienia wyjątkowe chwile naszego życia. Wiele osób zaraża się pasją fotografowania, ale tylko niektórym udaje się stworzyć prawdziwe dzieła sztuki. To dla nich powstał konkurs VIVA! Photo Awards, którego mecenasem została firma Apart i Baume&Mercier. W tym roku do redakcji napłynęło jeszcze więcej prac niż poprzednio – było aż 12 tys. zgłoszeń w pięciu kategoriach: moda, portret, beauty, reportaż i fotografia przedmiotu. Katarzyna Przybyszewska, redaktor naczelna magazynu „VIVA!” nie kryła zaskoczenia, wzruszenia i zachwytu.
Jury w składzie: Ryszard Horowitz, Chris Niedenthal, Robert Wolański, Gosia Baczyńska, Katarzyna Przybyszewska i Marek Knapp długo debatowało nad wyłonieniem zwycięzców. Poznaliśmy ich podczas uroczystej gali w Teatrze Wielkim, którą prowadziła Agnieszka Maciąg. Laureat każdej kategorii otrzymał statuetkę zaprojektowaną i wykonaną przez Apart. Zdobywca nagrody Grand Prix za reportaż, Maciej Dakowicz z Białegostoku, został dodatkowo wyróżniony wspaniałym zegarkiem marki Baume&Mercier, która podobnie jak Apart docenia i wspiera fotografię nie od dziś.
"Poziom prac i w tym roku był bardzo wysoki, a w pewnych kategoriach trudno było wybrać to, co najlepsze" - zdradził przewodniczący jury, światowej sławy fotokompozytor Ryszard Horowitz. Oprócz niego na gali pojawiły się i inne prawdziwe osobistości, jak choćby: Andrzej Wajda, Janusz Głowacki, Janusz Morgenstern, Feliks Falk, Dariusz Rosati z żoną i córką czy Urszula Dudziak, która wykonała specjalne i jedyne w swoim rodzaju „sto lat” dla Ryszarda Horowitza. Uroczystość uświetnił też krótki koncert w wykonaniu tak uznanych jazzmanów jak Wojciech Karolak, Janusz Kozłowski czy Andrzej Dąbrowski.
Po części oficjalnej, goście obejrzeli wystawę nagrodzonych w konkursie prac, a także kolekcję zdjęć „All That Jazz” przedstawiającą legendy polskiego i amerykańskiego jazzu, które Ryszard Horowitz fotografował w latach ’50 i ’60 ubiegłego wieku. "Jazz jest moją ukochaną muzyką, która towarzyszy mi cały czas - mówił Horowitz. - Wychowując się w Polsce wśród najbliższych przyjaciół miałem muzyków jazzowych. Te zdjęcia mają już w tej chwili wartość historyczną, bo robiłem je od siedemnastego roku życia, a po przyjeździe do USA poznałem amerykańskich jazzmanów, których fotografie również umieściłem na wystawie. Jestem szczęśliwy, że po raz pierwszy mogę przedstawić swoją kolekcję szerszej publiczności w Polsce” - opowiadał Horowitz